Go
Animal
Daughter
Glorified G
Dissident
W.M.A.
Blood
Rearviewmirror
Rats
Elderly Woman Behind...
Leash
Indifference
|
|
Go – Zaczynaj, Atakuj
Och, proszę, nie zaczynaj ze mną, nie zaczynaj teraz
Nigdy wcześniej nie zawiodłem, więc nie atakuj mnie teraz
Przysięgam, nigdy nie było to dla mnie czymś oczywistym
Dopiero teraz o tym pomyślałem
Może się wydawać, że cię obraziłem… Ja tylko przekazuję opinie
Nie rób tego...kurwa
Kiedyś uwiązany, służalczy, teraz stajesz się ostry
Posuwasz się na przód tak szybko, to rozbrajające
Przykryłem go kloszem, a powinienem podnieść alarm
Zwrócił się do mojego Nemezis* - głupca nie żadnego pieprzonego boga
Twój... czas...by wyssać...krew...
Proszę nie atakuj mnie, nie atakuj mnie!
Wyssać...dotknąć...proszę cię...(to jest) widzenie tunelowe
Wykorzystaj ten czas i przejrzyj
Proszę, proszę nie atakuj mnie
Naprawdę mnie nie chcesz?
Proszę, proszę nie atakuj mnie
*śmiertelnego wroga
Animal – Zwierzę
Jeden, dwóch, trzech, czterech, pięciu, pięciu przeciwko jednemu
Tortura – od was dla mnie, uprowadzonego z ulicy
Wolałbym być...
Wolałbym już być ze zwierzęciem
Dlaczego chcecie wyrządzić mi krzywdę?... Tak bardzo boicie się swego bólu
Wolałbym być...
Wolałbym już być ze zwierzęciem
Daughter – Córka
Samotna...bez chęci do życia...
Stół śniadaniowy w i tak pustym pokoju
Młoda dziewczyna...przemoc...
Jest w centrum jedynie swej własnej uwagi
Matka czyta na głos, dziecko próbuje zrozumieć
Stara się sprawić, by matka była dumna.
W jej głowie zasłony opadają
Kolorowy pokój...nie można zaprzeczyć, że coś jest nie w porządku...
Nie nazywaj mnie córką
To nie pasuje
Zdjęcie, który zatrzymałam będzie mi przypominać
Trzyma rękę, która ją pogrąża
„Ona... wyrośnie..”
Nie nazywaj mnie córką
To nie pasuje
Zdjęcie, który zatrzymałam będzie mi przypominać
Zasłony opadają...
Glorified G. – Gloryfikowana S.
Mam strzelbę, no fakt mam dwie
Ale wszystko w porządku stary, bo kocham Boga
Gloryfikowana wersja śrutówki
Czuję się taki męski, gdy jestem uzbrojony
Gloryfikowana wersja śrutówki
Nie myśl sobie: głupiec jest silny
Nigdy nie zastrzeliłem żywej istoty
Gloryfikowana wersja śrutówki
Czuję się taki męski, gdy jestem uzbrojony
Zawsze trzymam ją naładowaną
Jestem Amerykaninem z krwi i kości
Oto twoje życie...czuję, że masz serce w gardle...
Dissident - Dysydent
Opiekowała się nim całą noc
Nie była jednak do końca pewna, czy chce, aby został
Cóż można rzec?
Wkrótce stała się przybita, a on załamany
Kwadrans po świętym „nie”
Musiała się odwrócić
Kiedy nie mogła już wytrzymać...skapitulowała...
Dysydent jest tu
Ucieczka nigdy nie jest najbezpieczniejszym wyjściem
Z powodu tego dnia, dnia upadku
zawsze jest w domu, jednak myślami daleko stąd
Jak słowo wypowiedziane w niewłaściwym momencie
Nic mu nie powiedziała, co za strata
Gdy zetknęła się z tym konfliktem
życie nabrało znaczenia, ale odprzedała go państwu
Musiała się odwrócić
Kiedy nie mogła już wytrzymać...skapitulowała...
Ucieczka nigdy nie jest najbezpieczniejszym wyjściem..
Dysydent jest tu
W.M.A. ( White Male American ) - Biały Amerykanin
Wygrał los na loterii, przez sam fakt, że się urodził
Ssał białą pierś matki
Trenowany jak psy, na kolor i zapach
Idzie przy mnie, by dostać się do niego
Policjant
Wygrał los na loterii, gdy się urodził
Wielka ręka dała klapsa białemu Amerykaninowi
Nie wyrządza zła
Równiutko przystrzyżony
Brudne ręce, ale ten brud łatwo schodzi
Policjant
Policja znów zatrzymała mojego brata
Jezus mnie pozdrawia, wygląda zupełnie jak ja…
Wszystkie moje części uwolnijcie mnie...
Blood – Krew
Zakręćcie mną, przekręćcie, pieprzony cyrk
Wbijcie tą igłę idącą w jedną stronę i wyciągajcie powoli
Wypływa i rozlewa się, wsiąka w strony, napełnia ich gąbki
To moja krew
Narysujcie dużego Eda
Zróbcie Eda jednym z jego wrogów
To moja krew
Wbijcie. Wypełnijcie nią strony. Wyssijcie ze mnie życie.
Twórcy moich wrogów
Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?
Rearviewmirror – Lusterko Wsteczne
Pojechałem dziś na przejażdżkę
Nadszedł czas wyzwolenia
Sądzę, że to ciosy sprawiły, że jestem mądry
Ale nie mam zamiaru składać podziękowań ani przepraszać
Nie mogłem oddychać...przytrzymywany...
Ręka na mojej twarzy... popchnięty na ziemię...
Wyzwoliła się wrogość zjednoczona ze strachem
Zmuszony, by znieść to, czego nie potrafiłbym wybaczyć
Spoglądam gdzieś w inną stronę...
Rany w lusterku zafalowały
To nie moja powierzchnia została najbardziej zbeszczeszczona
Głowa u twoich stóp... poddany ci głupiec....
Pięść na moim talerzu... przełknąłem ją...
Ujrzałem wszystko... wyraźniej...
gdy zobaczyłem cię w moim... lusterku wstecznym.
Nabieram prędkości, żebyś kurwa nie był przy mnie
Teraz już raz na zawsze jestem daleko
Trudno w to uwierzyć...
w końcu zasłony zostają uniesione
Rats – Szczury
One nie jedzą, nie śpią
Nie karmią, nie kipią złością
Obnażają dziąsła wtedy, gdy jęczą i piszczą
Zlizują brud ze stóp silniejszego
Nie pchają się, nie tłoczą
Gromadzą się do chwili, gdy jest już za głośno
Dopóki nie zdechną pieprzą się, by podtrzymać gatunek
Piją krew swych tak zwanych najlepszych przyjaciół
Nie czmychają, gdy coś większego wchodzi im w drogę
Nie zbierają się razem, by biec jako jeden
Nie srają tam, gdzie nie powinny
Nie biorą tego, co do nich nie należy
Nie porównują
Nie wszczynają bójek
Nie narzucają równouprawnienia
Głodzą biednych, by same mogły być lepiej wykarmione
Wykładają swe nory chlebem należącym do tych, którzy już zdechli
Szczury...One nie czmychają, gdy coś większego wchodzi im w drogę
Nie zbierają się razem, by biec jako jeden
Nie srają tam, gdzie nie powinny
Nie biorą tego, co do nich nie należy
Nie porównują
Szczury
Ben, chyba obaj się już napatrzyliśmy
Elderly Woman Behind The Counter In A Small Town –
Starsza Pani Za Ladą W Małym Miasteczku
Wydaje mi się, że rozpoznaję twą twarz...wciąż powracająca... znajoma...
jednak nadal nie mogę jej umiejscowić
Nie mogą znaleźć „świecy myśli”, by oświetlić twoje imię
Całe życie staje mi przed oczami...te wszystkie zmiany, które zaszły...
Chciałbym je zobaczyć, ale nikt nigdy mi ich nie uświadomił...
Serca i myśli odchodzą, blakną...
Przysięgam, że rozpoznaję twój oddech...
Wspomnienia, jak odciski palców, wyłaniają się powoli
Ty mnie byś nie rozpoznała, nie jestem taki jak dawniej
To trudne, gdy jest się odsunientym i niechciamym
Zmieniłem się, nie zmieniając się wcale
Małe miasteczko przewiduje mój los
Może jest nim to, czego nikt nie chciałby zobaczyć
Chciałem po prostu krzyknąć: „witaj!”
Mój Boże to już tyle czasu, nigdy nawet nie marzyłem, że mogłabyś wrócić
Ale jesteś tu... ty i jestem tu.. ja!
Serca i myśli odchodzą, blakną...
Leash – Smycz
Strapione dusze jednoczcie się, tej nocy mamy siebie nawzajem
Ja jestem paliwem, wy jesteście przyjaciółmi
mamy więc wszystko, by wynagrodzić wszelkie szkody
Jestem zagubiony, nie jestem żadnym przewodnikiem, ale jestem po waszej stronie
Uchodzę za młodego kochasia
To był ich pomysł, ja udowodniłem, że jestem człowiekiem
Więc weź mnie za moją pieprzoną rękę
To był ich pomysł, ja udowodniłem, że jestem człowiekiem
Chciałbym znaleźć dom, dom w samym sobie
Znajdziemy jakiś sposób, znajdziemy nasze miejsce
Zejdźcie mi kurwa sprzed oczu
Rzućmy tę smycz
Rozkoszujmy się naszą młodością
Indifference – Obojętność
Dziś rano zapalę zapałkę, by nie być samotnym
Będę patrzył, jak leży w ciszy...niedługo noc się skończy...
Stanę z szeroko rozpostartymi ramionami, udając, że jestem wolny i mogę pójść dokąd chcę
Przejdę jeszcze jeden dzień piekła
Jaką to zrobi różnicę?
Będę trzymał świecę, aż moja ręka spłonie
Będę przyjmował ciosy, aż ci, którzy je zadają opadną z sił
Będę wpatrywał się w zachodzące słońce, aż utracę wzrok
Nie zmienię kierunku ani mojego podejścia
Jaką to zrobi różnicę?
Będę łykał truciznę, aż stanę się odporny
Wykrzyczę sobie płuca, aż krzyk wypełni tą przestrzeń
Jaką to zrobi różnicę?
|