forum pearl jam
News arrow Tłumaczenia arrow Vitalogy
Menu główne
News
Biografie
Historia
Dyskografia
Teksty
Tłumaczenia
Projekty Poboczne
Tour
Prasa
Ciekawostki
FAQ
Galeria
Forum
Linki
Inne
Kontakt



Nirvana



 
Oceny: / 15
KiepskiBardzo dobry 




Last Exit
Spin The Black Circle
Not For You
Tremor Christ
Nothingman
Whipping
Pry, To
Corduroy
Bugs
Satan's Bed
Better Man
Aye Davanita
Immortality
Stupid Mop
 


Last Exit – Ostateczne Wyjście


Życie rozpoczęte i zniszczone
Spójrz na mój upadek, mamo
Teraz nie czas, by pytać dlaczego nic nie pozostało
Chwyć mnie, trzymaj się mocno
Wkrótce nastąpi koniec, a ja poczuję ulgę

Niech falujący ocean rozwikła mą przeszłość
Trzy dni, może nieco dłużej
Nawet nie zauważysz, że odszedłem

Pod twym językiem jestem jak tabletka...dam ci to, czego nie miałeś zaznać...
Szepcząc, zaprzedaję się grzechowi
Czy będzie lepiej czy gorzej, najlepiej po prostu zacznijmy

Niech słońce wzniesie się i spali mą maskę
Trzy dni, może nieco dłużej...
W końcu pozbędę się tej skóry

Niech światło słońca spali mą maskę
Trzy dni, może nieco dłużej i już mnie tu nie znajdziesz

Niech falujący ocean rozwikła mą przeszłość
Cztery dni, niewiele dłużej...

Pozwól mojej duszy odejść

To moje ostateczne wyjście


Spin The Black Circle – Kręć Się Czarny Krążku


Spoglądam na igłę...spoglądam na mą rękę, opuszczającą ją...tak delikatnie
Nadchodzi ten moment...dotyka płaszczyzny...
Głośniej...tobie nie jestem w stanie odmówić...

Kręć się czarny krążku!

Wyjmuję go...papierowa okładka...
Och, moja radości! Tylko ty zasługujesz na tą próżność...
Jestem taki wielki...cały świat należy do mnie...
Wolę ciebie...niż ją...

Kręć się czarny krążku!

Jesteś taki ciepły...
To już mój rytuał... gdy opuszczam twe... zakrzywione ramię!

Kręć się czarny krążku!


Not For You – Nie Dla Was


Niespokojna duszo ciesz się swą młodością...jak Mahomet, gdy odkrywa prawdę
Nie można uciekać od powszechnej zasady:
„Jeśli czegoś nienawidzisz, nie rób tego też”

Mój stół jest mały, a zastawa tylko dla dwojga
Zrobiło się tłoczno, nie mam własnej przestrzeni
Skąd oni wszyscy się tu wzięli? Wpadli do mego pokoju...

I macie czelność twierdzić, że on należy do was!

Niech was szlag, on nie jest dla was!
Nie dla was!

Wszystko, co święte pochodzi z młodości
Zaangażowanie – naiwne i szczere
Brak siły; nie wiadomo co ze sobą zrobić
Ja wciąż to pamiętam, czemu wy nie?
To nie jest dla was!
Nigdy nie było dla was!!


Tremor Christ – Drżący Chrystus


Żeglarz płynący z wiatrem
Zniesiony z kursu przez sztorm
Zraniony organ krwawi pozostawiony na brzegu
Cudowna była jego wybawicielka, widzi ją...
Tonącą zaraz za nim
Codziennie smakowała sól swych łez
Lecz przypadek sprawił że obwiniany jest los
Maleńkie sekrety drżą zamieniając się we wstrząs
Na najmniejszych oceanach wciąż pojawiają się wielkie fale

Okup zapłacony diabłu...on szepcze tak miłe słowa
Zwyciężą anioły jeśli dotrą tam pierwsze

Maleńkie sekrety drżą zamieniając się we wstrząs
Na najmniejszych oceanach wciąż pojawiają się wielkie fale

Zdecyduję się zanurkować
Nie będę się spieszyć, nie odbiorę sobie życia
Zaczekam na znaki...będę wierzyć w kłamstwa...by przetrwać
To takie boskie!
Ty wiesz jak to jest...

Zawraca statek, podczepia pod hol i rzuca linę
Pokłada swą wiarę w miłość i drżącego Chrystusa


Nothingman – Człowiek - Nic


Raz podzieleni
Nie ma nic więcej do odjęcia
Niektórych słów, gdy zostaną wypowiedziane, nie można cofnąć

On chodzi samotny, z myślami z którymi nie potrafi sobie poradzić
Przyszłość jest...nad nim...ale on powoli tonie w przeszłości
Złapał światło błyskawicy...przeklął dzień w którym pozwolił mu zgasnąć

Człowiek - nic
Czy to nie jest „coś”, człowieku-nic?

Kiedyś wierzyła w każdą historię którą miał do opowiedzenia
Pewnego dnia zamarła, przeszła na drugą stronę
Puste spojrzenia
Z każdego kąta dzielonej przez nich więziennej celi
Jedno zwyczajnie ucieka, drugie zostaje...porzucone...w środku

A przeznaczeniem tego, który zapomina będzie pamiętać

Człowiek - nic
Czy to nie jest „coś”, człowieku-nic?

Ona go nie pragnie
Nie będzie go karmić...po tym jak odleciał...ku słońcu...
Płoń...spłoń...
Człowieku - nic

Człowiek - nic
To mogło być „coś”, człowieku-nic


Whipping – Biczowanie


Nie potrzebuję hełmu, mam twardą głowę
Nie potrzebuję peleryny, i tak już jestem mokry
Nie potrzebuję bandaża, za dużo tu krwi
Po chwili i tak by się skończył

Biczują... biczują... biczują...

Nie potrzebuję pomocnej dłoni, w nich zawsze jest broń
Och, nie ociągajcie się i tak się nie uratuję
Czemu musimy zawierzać się tym zardzewiałym torom?
Oni nie chcą żadnych zmian, a my już ich dokonaliśmy

Biczują... biczują... biczują...

Nie mam zamiaru się rozpychać ale jestem popychany
Jestem taki jak ty, myślę że mamy już dosyć
Nie mogę uwierzyć kim oni chcieliby nas zrobić
Wszyscy mamy blizny, oni też powinni je mieć

Biczują... biczują... biczują...


Pry, To – Być Wścibskim


P – r – y – w – a – t – n –o – ś – ć  jest dla mnie bezcenna


Corduroy – Sztruks


Czekanie doprowadziło mnie do szaleństwa
W końcu tu jesteś, a ja tkwię w tym brudzie
Cofam twoje wejście
Nie mogę pozwolić ci krążyć w mojej głowie

Nie chcę brać tego, czego nie potrafisz dawać
Raczej umrę z głodu niż zjem twój chleb
Wolałbym biec, ale nie potrafię nawet chodzić
Lepiej położę się samotny, tak jak zacząłem

Pójdę ścieżką złoczyńców
I muszę odmówić podjęcia twego testu
Pchaj mnie a będę się opierał
Takie zachowanie nie jest niczym wyjątkowym

Nie chcę wysłuchiwać wszystko-wiedzących
Mogą kupować, ale nigdy nie będą w mojej sytuacji
Nie chcę leżeć po to, by oni mogli chodzić
Wcześniej nigdy by o mnie nic nie wiedzieli

Nie chcę żyć na twoim długu
Spłacę go krwią
I tak już jestem pocięty i na wpół martwy
Położę się samotny, tak jak zacząłem

Wszystko ma swe łańcuchy
I absolutnie nic ich nie ma
Weź mą rękę, nie moje zdjęcie
Stłucz moją trującą miksturę

Nie chcę brać tego czego nie potrafisz dać
Raczej umrę z głodu niż zjem z twej piersi – a to wszystko czego inni chcą ode mnie
Nie mogę kupić tego, czego pragnę, bo to jest darmowe
Nie mogę być tym kim chcecie bym był, bo...
Nie mam być tylko dla zabawy
Żyć i umrzeć – niech się spełni
Widzę że zostanę przeklęty – zupełnie samotny,  tak jak zacząłem


Bugs – Robale


Wszystkie te...

Mam robaki...
Mam robaki w moim pokoju
Robaki w moim łóżku
Robaki w mych uszach
Ich jaja w mojej głowie
Robaki w moich kieszeniach
Robaki w moich butach
Robaki w tym co czuję do ciebie

Robaki na moim oknie
Próbują dostać się do środka
I nigdy nie odchodzą
Czekają i czekają...

Robaki na moim suficie
Tłoczą się na podłodze
Stoją, siedzą, klęczą
Kilka zablokowało drzwi

A teraz...pytanie brzmi:
Zabić je?
Zostać ich przyjacielem?
Zjeść je?
Na surowo czy przypieczone?
Oszukać?
Nie...nie sądzę żeby były takie głupie....
Przyłączyć się do nich?
To chyba jest rozwiązanie

Robaki na mojej skórze
Robi mi się niedobrze
Znowu pozwoliłem żeby do tego doszło
Zawsze im się udaje
Widzę jak mnie otaczają
Widzę jak decydują o moim losie
O tym co kiedyś zależało tylko ode mnie
Teraz już jest za późno

Mam robaki w moim pokoju
Jeden na jednego - wtedy jeszcze miałem szansę
Teraz już zwyczajnie przestanę...
Rozbiorę się i zjednoczę się z nimi


Satan’s Bed – Łoże Szatana


Nie wszystko zostało powiedziane i zrobione:
Nigdy nie spałem w łożu szatana
Choć muszę przyznać że często mnie odwiedza
To nieproszony gość
Ale jak wiecie wcale nie czeka na zaproszenie
Zabawne jak on zawsze się tu wciśnie
Zabawne jak ja zawsze chcę mu ulec
Niedziele, piątki, wtorki, czwartki, zawsze to samo
A czasem ten wyjątkowy gość wcale nie chce odejść

Już się zakochałem

Kto stworzył ten mit że urodziliśmy się
By spływały na nas same błogosławieństwa?
Kto ustalił standard: urodzić się by być bogatym?
Chociażby taki świetny przykład – wychudzona mała ździra
Modelka...wytarzać ich parę we krwi
Dokleić trochę mięsa i będą wyglądać jak my
Ja sram i śmierdzę, jestem prawdziwy, przyłącz się do klubu
Zostałbym tu i pogadał, ale się zakochałem

Tortury...potem nagroda...potem tortury...potem nagroda....

Nigdy nie ściskałem dłoni szatana, sam pomyśl....
Wiedziałbyś gdybym to zrobił, bo ten brud się nie zmywa
Powstanę i upadnę, pozwól mi wziąć kredyt na jedno i drugie
Skaczę ze skały, nie potrzebuję twojej pomocy więc się odsuń
Nigdy nie zrobię loda szatanowi
I znowu, wiedziałbyś, widać by było wokoło ust

Zaczekam na anioła, ale nie wstrzymam oddechu
Coś mi się zdaje że one są zajęte
Ale i tak mam się nieźle

Już się zakochałem...


Better Man – Lepszy Mężczyzna


Czeka, spogląda na zegarek, jest czwarta, to musi się skończyć
Powie mu, że więcej nie będzie tego znosić –
Ćwiczy swe przemowy

Gdy on otwiera drzwi, ona odwraca się na drugi bok
Udaje że śpi, gdy on się jej przygląda

Kłamie mówiąc że go kocha, nie można znaleźć lepszego mężczyzny
Ma kolorowe sny, sny przepełnione czerwienią
Nie można znaleźć lepszego mężczyzny

Mówi sama do siebie
Nie ma potrzeby by ktoś jeszcze o tym wiedział - tłumaczy sobie
Powracają wspomnienia gdy była delikatna i silna
Czekała by cały świat legł jej u stóp
Przysięgała że wszystko wie
Teraz przeklina go że odszedł

Kłamie mówiąc że go kocha i nie znajdzie lepszego mężczyzny
Ma kolorowe sny, sny przepełnione czerwienią
Nie można znaleźć lepszego mężczyzny
Kłamie mówiąc że wciąż za nim szaleje i nie znajdzie lepszego mężczyzny
Ma kolorowe sny, sny przepełnione czerwienią
Nie znajdzie lepszego mężczyzny

Kochała go...nie chce odchodzić w ten sposób
Karmi go...dlatego znów do niego powróci

Nie znajdzie lepszego mężczyzny



Immortality – Nieśmiertelność


Pustka – to najodpowiedniejsze słowo
W pobliżu niej nie ma miejsca na zemstę
Nie potrafię odnaleźć komfortu w tym świecie
Sztuczna łza...przebite naczynie...następni ochotnicy
Tak podatny na zranienia, mądrość nie ma tu znaczenia

Uciekinier znajduje sobie dom
I pragnienie którego może się chwycić
Ale w słońcu widać pułapkę...nieśmiertelność

Uprzywilejowany jak dziwka
Ofiary domagające się publicznego show
Wymieciony przez szpary pod drzwiami
Bardziej święty niż wy, jak to możliwe?
Poddał się... dokonano egzekucji...byle jak
Rozmyte bazgroły, paczka papierosów na podłodze

Uciekinier znajduje sobie dom
I pragnienie którego może się chwycić
Ale w słońcu widać pułapkę...nieśmiertelność

Nie mogę zatrzymać myśli o zapadaniu się w ciemność
Pojawia się znak wyboru drogi
Każdy porządny uciekinier musi zdecydować
Zdarłem ubranie, sprzedałem matkę
Zlicytowałem swe przedramię...
Stróżki krwi w zlewie

Uciekinierzy ruszają dalej...nie potrafią zostać dłużej

Niektórzy umierają po to, by żyć


Stupid Mop – Głupi Mop


Nie chcesz żeby ludzie cię kochali?
Klapsy, to jedyna rzecz której tak bardzo pragnę...
Dlaczego to lepsze od bycia przytulanym?
Ponieważ bardziej zbliżasz się do tej osoby...
Tak jak osoba uprawiająca seks czuje że ktoś o nią dba...
Chcemy być kochani, więc uprawiamy seks...
I z tego powodu czujemy się kochani...
Właśnie dzięki temu czuję się kochana...
Pragnę tego, śnię o tym, myślę o tym, chcę tego...
Tak jak dziewczyna chce kochać się z chłopakiem, rozumiesz?
Chyba zawsze taka będę...

Moje ostatnie urodziło się w systemie...
Widzisz...oni są głupi..bardzo głupi...ci wszyscy ludzie...
Ci ludzie mają taką niską mentalność...
Przysięgam na Boga, naprawdę...
Wiesz co mam na myśli...on mnie wkurza...
Ta jego mentalność... przysięgam na Boga, naprawdę...

Wszystko wydaje się takie nudne...
Nie wiem czy to tylko moja wyobraźnia...ale...
Hej, przebiegła mamuśka z mopem to ja!!
Nie wiem czy to tylko moja wyobraźnia...ale...
Hej, przebiegła mamuśka z mopem to ja!!
Chyba mnie mają...
Hej, przebiegła mamuśka z mopem to ja!!
Szczyci się swoimi zwyczajami dotyczącymi sprzątania...
Hej, przebiegła mamuśka z mopem to ja!!
To uroczy głupi mop...naprawdę...
W braku smug jest coś naprawdę nakręcającego...
Czy to jakiś stary głupi mop? Zostawia smugi! Nie podoba mi się to!
To nie ja! To ten mop!
Chodź, kupiłam parę nowych mopów...
Zjeżdżaj ty głupi stary mopie z gąbki!
Nie wierzę...teraz podłoga wygląda pięknie!
Głupi stary mop z gąbki...
Masz rację, ten mop jest głupi...
Teraz podłoga wygląda pięknie!
To dlatego nazywają mnie mamuśką z mopem!

Za dwa tygodnie...zanim będzie mogła spojrzeć na siebie rozebraną...
23 maja...wiesz...dzisiaj nie przeszkadzała nikomu...
Zarządca powiedział jej żeby całkowicie zapomniała...

Czy mówię całemu światu że jestem umysłowo chora?
Może pójdę do gazet? Tak...czemu nie?
Chcę im pokazać że potrafię sama chodzić, bez trzymania ich za rączkę
I mogę sobie dalej fantazjować...i zachowywać to dla siebie...
Myślę że zasługuję na to by być kochaną, prawda?
Ale zachowuję to dla siebie...
Myślę że zasługuję na to by być kochaną, prawda?
Jak najbardziej...

Czy uważasz że potrafiłabyś kiedyś naprawdę się zabić?
Cóż...gdybym zastanowiła się nad tym naprawdę...naprawdę głęboko...
Tak, myślę, że tak...
Zastanowiłam się nad tym naprawdę...naprawdę głęboko...
Tak, myślę, że tak...
I mogę sobie dalej fantazjować...i zachowywać to dla siebie...
Że potrafię sama chodzić bez trzymania ich za rączkę...
Myślę...że zasługuję na to by być kochaną, prawda?
Jak najbardziej...
Czy uważasz że potrafiłabyś kiedyś naprawdę się zabić?
Cóż...gdybym zastanowiła się nad tym naprawdę...naprawdę głęboko...
Tak, myślę, że tak...




 
Copyright by Monika Pukos & Tomasz Ugorek